w

AMD Ryzen 2800X z 10 rdzeniami?

Premiera drugiej generacji Ryzenów za nami. Uzyski wydajności w grach nie były spektakularne, ale w zaawansowanych obliczeniach czy poprawionej kompatybilności skok okazał się znaczący. Przyszłość również układa się w ciekawych barwach – druga połowa roku to nie tylko premiery nowych kart graficznych (możliwe, że Nvidia pokaże GTX 1180 w czerwcu). Intel powinien zaprezentować dziewiątą generację swoich procesorów, a AMD kolejne Threadripper bazujące na ZEN+. Jest szansa, że czerwoni mają kilka dodatkowych asów w rękawie.

 

Brakujące ogniwo

 

Wraz z premierą Pinnacle Ridge (ZEN+) zabrakło jednego modelu – Ryzen 7 2800X – wielu uznało, że poprzednik, czyli 1800X był nieopłacalny względem możliwości i po prostu zrezygnowano z kontynuacji. Jest to całkiem sensowne, ale jak można przeczytać na łamach portalu dsogaming.com, w trakcie imprezy przedpremierowej nowych procesorów, Jim Anderson (jeden z wiceszefów AMD) miał powiedzieć:

„Mieliśmy wrażenie, że z 2700X i 2700 swoją wydajnością i ceną pokrywały to miejsce (segmenty – przyp.red.) na rynku. Byliśmy przekonani, że tymi dwoma SKU wystarczająco pokryliśmy segmenty, w których chcieliśmy pozycjonować produkty. To nie wyklucza (pojawienia się – przyp.red.) 2800X pewnego dnia, oczywiście może. Na ten moment uważamy, że te dwa SKU właściwie pokrywają przestrzeń (rynkową i wydajnościową – przyp.red.)”

Innymi słowy 2800X jest możliwy, ale AMD nie widzi sensu jego prezentacji. Może chodzi właśnie o premierę i7 9700K, który może posiadać nawet 8 rdzeni i 16 wątków. Pojawienie się tak potężnej jednostki na konsumenckiej podstawce wymusiłoby na czerwonych szybką odpowiedź. Właściwą kontrofertą dla rynku byłby procesor posiadający jeszcze większą ilość wątków. Czyli jest możliwe, że AMD ma w zanadrzu pojedynczy kawałek krzemu z przynajmniej 10 rdzeniami i 20 wątkami. Oczywiście jedna wypowiedź jeszcze nic nie znaczy, przecież panu Andersonowi mogło chodzić o to, że 2800X się nie opłaca, tak samo jak nie opłacał się 1800X.

 

Mocniejsze płyty

 

Wraz z Pinnacle Ridge pojawiły się nowe płyty oparte o układy logiki X470 i B450, gdzie w modelach można znaleźć całkowicie przesadzone sekcje zasilania. Koronnym przykładem jest tutaj Gigabyte X470 Gaming 7, w którym temperatury na sekcji zasilania pod dużym obciążeniem nie przekraczały 67 stopni. Niby normalny wynik, ale mowa tu o teście BEZ chłodzenia VRM – a te i tak jest bardzo mocne. Pytanie jakie się ciśnie na usta – po co aż tak przesadzać? Teoretycznie może to wynikać z wielu narzekań na poprzednią generację płyt i ich wysokich temperaturach, ale nawet sami autorzy recenzji wspominanej płyty sugerują, że może być ona gotowa na coś o wiele bardziej wymagającego energetycznie. Sam tytuł recenzji sugeruje, że jest to, czy też może być płyta pod 10/12 rdzeniowe Ryzeny. Oczywiście może to dotyczyć trzeciej i czwartej generacji rdzeni ZEN.

 

Niby mniejsze, a takie same

 

Jest jeszcze jeden powód, który skłonił mnie do napisania niniejszego artykułu, który pozwala wierzyć, że “coś jest na rzeczy”. Ryzeny pierwszej generacji były wyprodukowane w procesie 14nm, Zeny+ to już 12nm, czyli logicznym jest uznać, że wraz z nową generacją można się spodziewać mniejszego kawałka krzemu, skoro rdzenie powinny być fizyczne rdzenie. Tego samego zdania był słynny overclocker (przekręcacz? podkręcacz?) der8auer, który przecież niejeden procesor nagi widział. W ostatnim z materiałów na jego kanale zamieścił film prezentujący delid, czyli usunięcie czapki zwanej IHS (metalowa blaszka okrywająca rdzenie) z Ryzena 2700X zakończony sukcesem. Trudność tego zadania była w tym, że lutowane procesory “rozbiera się” dość ciężko, i bardzo łatwo jest uszkodzić rdzeń. Jednak wnioski z delidu zaskoczyły go. Spodziewał się nieco mniejszego układu, nawet dokonał pomiarów i porównań z kawałkiem krzemu Ryzena poprzedniej generacji. Efekt widać nawet na poniższym zdjęciu:

2700X Delid

2700X Delid

Zastanawiającym i niezrozumiałym byłoby umieszczenie tego samego rozmiaru krzemu dla realnie mniejszego procesora. Trzeba pamiętać, że AMD tworzy słabsze modele procesorów z “odpadów” pełnych rdzeni, które okazały się niestabilne przy określonym zegarze. Najlepsze osiem rdzeni trafia do EPYC i Threadripperów, słabsze do Ryzenów 7, gorsze jednostki mają wyłączane rdzenie i trafiają do sprzedaży jako Ryzeny 5, Ryzeny 3. Ma to pozwolić na minimalizowanie strat produkcyjnych i maksymalizacji zysków. Oczywiście, często aby sprostać zapotrzebowaniu rynkowemu w teoretycznie słabszych jednostkach znajdują się kawałki krzemu, które mogłyby równie dobrze być częścią procesora z serii TR. Wiedząc o metodach produkcyjnych AMD pozostaje sprawą bardzo otwartą, co w rzeczywistości Ryzeny+ kryją w sobie.

 

Powyższy artykuł jest czysta spekulacją autora, która choć bazuje na logicznych przesłankach nie musi oznaczać, że ma on racje. Konstrukcje nowych płyt mogą być przewrażliwieniem producentów i/lub raczej gotowością na kolejne generacje procesorów ZEN. Wypowiedź pracownika AMD, może być zwykłą chęcią stworzenia spekulacji nie mówiąc nic, a rozmiar krzemu jest taki sam, bo różnica 2nm niekoniecznie musiała wpłynąć na zmiany wymiarów procesora. Sam 2800X może pojawić sie jako jednostka z 8 rdzeniami i 16 wątkami, która będzie bardziej wyselekcjonowana i zdolna do pracy z zegarem w okolicach 4,5GHz. Czas pokaże.

 

źródła: gamernexus, der8auerdsogaming.com

Jakie jest twoje zdanie?

Komentarze

Dodaj komentarz

Ładowanie…

Ładowanie…

0

Dodaj komentarz

ZTE zablokowane w USA, koniec z Google play na chińskich smartfonach?

Facebook upublicznił kryteria przyznawania banów i blokad kont.