Z miłości do gier komputerowych pokochałem hardware, lubię wiedzieć co jak działa. Od lat obserwuje rynek sprzętu PC na podstawie czego wyciągam zwykle dość sceptyczne i mało popularne wnioski. Często wnikliwie porównuję wyniki wydajności sprzętu żeby zauważyć prawidłowości, które wszyscy starają się unikać.

Gry online

W dzisiejszych czasach gry online stają się coraz bardziej popularne. Można nawet stwierdzić, że zajmują większość czasu jaki gracze przeznaczają na granie. Klasyczna zabawa w gry singleplayer wydaje się być bardziej okazjonalna. Można to tłumaczyć wysokimi cenami dużych gier czy czasem potrzebnym na ukończenie tytułu. Z kolei rozgrywka online jest bardziej wymagająca. Wirtualne potyczki ze świadomością, że tam, po drugiej stronie jest prawdziwy człowiek działa pobudzająco na naszą psychikę i chęć zwycięstwa. Pokonanie nawet najtrudniejszego bossa w np Dark Souls może nie dac tyle przyjemności, co na przykład pozostanie ostatnim ocalałym w H1Z1. Niestety przyjemność może skończyć się frustracją jeżeli widzimy, że przeciwnik oszukuje. Używa np „wallhack” pozwalającego widzieć przeciwników przez ściany, czy „aimbot” dzięki któremu nie trzeba nawet celować żeby wygrywać.

Droga na skróty

Proceder tzw „cheatowania” staje się coraz większą plagą na serwerach, z tego powodu powstają coraz bardziej zaawansowane systemy zabezpieczeń. Oczywiście podobnie jak z aplikacjami – na każde zabezpieczenie jest obejście, tak samo jest „cheatami”. Te stają się coraz bardziej wymyślne bo same zabezpieczenia stają się skomplikowane. Twórcy gier muszą z tym walczyć chcąc utrzymać popularność swojej gry. W większości darmowych gier typu MMORPG przez działania nieuczciwych osób chcących zarobić realnie psuje się grę.” Cheater” ustawia bota który wydobywa w określonym czasie i miejscu kolejne surowce. Wszystko jest całkowicie zautomatyzowane, wystarczy odpalić program, wprowadzić odpowiednie polecenia i można iść do szkoły czy pracy. Następnie surowce przerabia się na złoto, które można sprzedać w sieci za prawdziwą gotówkę. To generuje straty majątkowe dla twórców i odpływ graczy niezadowolonych ze stanu gry. Przez szkodliwość wspomagaczy twórcy podejmują starania chcąc utrzymać uczciwych graczy przy swoim tytule.

Zmiany wymierzone w „cheaterów” w Windowsie 10

Do walki z oszustami postanowił dołączyć Microsoft. Wraz z aktualizacją do Windows 10 zwaną Fall Creators Update, która zostanie udostępniona już 17 października zostaną dodane mechanizmy utrudniające oszukiwanie w grze.

Jedna z funkcji jest True Play, czyli „nowy zestaw narzędzi do walki z oszustami” zgodnych jedynie z grami UWP. W ramach True Play system operacyjny uruchamia grę jako oddzielny proces, który pozostaje niewidoczny dla innych aplikacji. Dodatkowo zostaje uruchomiony nowy proces mający za zadanie monitorowanie działań na komputerze i wyszukiwanie szkodliwego grze oprogramowania. Działaniem ma przypominać VAC używany na platformie STEAM.

Drugie narzędzie, nazwane Game Monitor, które pozwala samej grze na uzyskanie informacji dotyczących systemu i przede wszystkim aktywnych procesów. Dzięki temu to w ręce twórców gier będą przekazane narzędzia pozwalające blokować niechciane aplikacje. Będzie to funkcja, którą można wyłączyć samodzielnie z poziomu ustawień systemowych. Docelowo to twórcy będą decydować czy użytkownik może uruchomić ich grę z wyłączonym Game Monitor.

Subiektywnie o zmianach

Aktualizacje skupiające się na walce z oszustami są dobrą inicjatywą Microsoftu, choć spóźnioną. Większość gier online zazwyczaj zdążyło opracować własne narzędzia zdolne monitorować aktywne procesy, prym oczywiście wiedzie tutaj VAC opracowany przez Valve. Wieloletnia walka twórców STEAM z „cheaterami” pozwala wątpić w solidność potencjalnej obrony od Microsoftu. Mimo że Valve udoskonala VAC, to gracze Counter Strike mogą sporo powiedzieć na temat „skuteczności” tej ochrony.  Prawdopodobnie będzie potrzebny czas na dopracowanie nowych funkcji Windows 10.

Wątpliwa jest również stabilność nowego rozwiązania wymierzonego w oszustów. W poprzedniej aktualizacji tzw Tryb Gry zamiast poprawić wydajność w grach, pogarszał ją. Sądzę, że jednak nawet przy początkowych problemach z czasem wpływ na wydajność będzie nieznaczny.

Najbardziej zastanawia czy nowa broń w walce z oszustami nie odbije się negatywnie na niektórych graczach preferujących samotną rozgrywkę. Możliwości Game Monitor jak i True Play pozwalają na zablokowanie aplikacji powstałych w oparciu o możliwości cheat engine. Używanie oszustw w grach offline jest kontrowersyjne, ale teoretycznie wydaje się być nieszkodliwe. Jednak z perspektywy twórcy jest inaczej W ostaniach latach powstaje coraz więcej tytułów z rozgrywką dla jednego gracza, oferujących za prawdziwe pieniądze ułatwienia zwiększające mnożnik doświadczenia, dające walutę w grze, czy mocniejsze bronie. Wspomniany wcześniej Cheatengine odpowiednio skonfigurowany może odblokować tą płatną zawartość nie ponosząc żadnych kosztów. Nie powinno więc dziwić, że deweloperzy nie są zadowoleni z takiego obrotu spraw.

Niezamierzonymi ofiarami mogą być również recenzenci sprzętu. Aplikacje takie jak Evga Precissian czy MSI Afterburner  są niezbędne przy testach procesorów czy kart graficznych. True Play w swoich założeniach może sprawić, że aplikacje monitorujące nie zobaczą działającej gry, więc niemożliwe będzie sprawdzenie choćby ilości klatek. Na pocieszenie, UWP nie jest zbyt popularne i ogranicza się głownie do gier produkcji samego Microsoftu. Kwestią otwarta pozostaje też możliwość uruchomienia darmowych modyfikacji do gier, stworzonych przez zapalonych fanów.

Pozostaje trzymać kciuki za Microsoft by jak najlepiej dopracował swoje narzędzia, bo idea jest słuszna, byle zbyt wiele osób nie dostało rykoszetem.

 

źródło: microsoft

 

Z miłości do gier komputerowych pokochałem hardware, lubię wiedzieć co jak działa. Od lat obserwuje rynek sprzętu PC na podstawie czego wyciągam zwykle dość sceptyczne i mało popularne wnioski. Często wnikliwie porównuję wyniki wydajności sprzętu żeby zauważyć prawidłowości, które wszyscy starają się unikać.